Chodzik, skoczek, leżaczek… gadżety, których nie kupiłabym dziecku bez zastanowienia

jaki bujaczek leżaczek

Mam dwie córki, pracuję z niemowlętami od lat i doskonale rozumiem, jak kusząco brzmi gadżet, który obiecuje rodzicowi kilka minut wolnych rąk. Problem zaczyna się wtedy, gdy marketing urządzenia mówi więcej o „wspieraniu rozwoju” niż fizjologia dziecka.

Nie pytam najpierw „czy ten produkt jest zły?”. Pytam, co ciało dziecka w nim robi

Jako fizjoterapeutka nie chcę tworzyć listy produktów, po których rodzic ma czuć wyrzuty sumienia. Interesuje mnie funkcja. W jakiej pozycji urządzenie ustawia dziecko? Ile czasu dziecko w nim spędza? Czy może swobodnie poruszać rękami i nogami? Czy ma możliwość zmiany ułożenia? Czego w tym czasie nie robi na podłodze?

Dziesięć minut w leżaczku, kiedy idziesz do toalety, to inny scenariusz niż kilka godzin dziennie spędzanych w urządzeniach, które stale podpierają ciało. Dawkowanie ma znaczenie.

Chodzik na kółkach: tu problem bezpieczeństwa jest bardzo konkretny

Klasyczny chodzik, w którym dziecko siedzi w siedzisku i porusza się, odpychając nogami, od lat jest krytykowany ze względu na urazy. American Academy of Pediatrics opisywała przede wszystkim upadki ze schodów i urazy głowy, wskazując, że urządzenie pozwala dziecku szybko dotrzeć do miejsc i przedmiotów, do których normalnie nie miałoby dostępu.

A co z argumentem „chodzik nauczy je chodzić”? Systematyczny przegląd Badihian i współautorów uznał dowody dotyczące wpływu chodzików na opóźnienia rozwojowe za niewystarczające i niespójne. To jednak nie jest argument za chodzikiem. Jeśli urządzenie ma dobrze opisane ryzyko urazów, a nie mamy przekonującego dowodu, że jest potrzebne do rozwoju, trudno uzasadnić jego używanie jako „pomocy w nauce chodzenia”.

Chodzik to tylko jeden z gadżetów, o które pytają mnie przyszli rodzice. Na bezpłatnym szkoleniu o wyprawce przechodzę przez popularne gadżety po kolei: które mogą być niebezpieczne, które utrudniają rozwój ruchowy, bez których spokojnie się obejdziesz i co wybrać zamiast nich.

Bezpłatne szkolenie online · wybierasz dogodny termin


Skoczek: dziecko nie musi trenować stania, zanim samo do niego dojrzeje

Skoczki są atrakcyjne, bo dziecko wygląda w nich na zachwycone, a rodzic widzi ruch nóg. Tylko że ruch to nie zawsze rozwój konkretnej umiejętności. Niemowlę uczy się kontroli ciała stopniowo: przez podporę, przenoszenie ciężaru, rotację, sięganie, obrót, siad, czworakowanie lub inne indywidualne strategie, a potem pionizację.

Nie potrzebujemy urządzenia, które wcześnie utrzymuje dziecko w pozycji stojącej i prowokuje powtarzalne odbijanie. Jeśli maluch nie potrafi samodzielnie przyjąć pozycji, w której go ustawiamy, zawsze zadaję pytanie: jaki jest cel? Wygoda rodzica może być uczciwym celem na krótko. „Wspieranie rozwoju” wymaga już znacznie mocniejszego uzasadnienia.

Leżaczek i bujaczek: nie demonizuję, ale pilnuję czasu

Leżaczek może być praktycznym miejscem, w którym na chwilę odłożysz czuwające dziecko, kiedy musisz mieć wolne ręce. Nie traktuję jednak leżaczka jak miejsca do wielogodzinnego funkcjonowania ani jako zamiennika maty.

Dziecko na podłodze ma szansę doświadczać kontaktu całego ciała z podłożem, obracać głowę, przenosić ciężar, swobodnie poruszać kończynami i z czasem inicjować nowe strategie. Systematyczny przegląd dotyczący tummy time wskazuje na pozytywny związek czasu spędzanego aktywnie na brzuchu z rozwojem motoryki dużej i szeregiem umiejętności ruchowych. Większość badań była obserwacyjna, więc nie robimy z tego prostego „im więcej, tym lepiej”, ale kierunek jest jasny: swobodny ruch ma wartość.

Pchacz to nie to samo co chodzik

Tu bardzo często miesza się pojęcia. Stabilny pchacz, przy którym dziecko samodzielnie wstaje i który pcha przed sobą, to inna sytuacja biomechaniczna niż chodzik z siedziskiem. Ale nawet przy pchaczu liczy się moment rozwojowy i stabilność sprzętu.

Nie kupowałabym go po to, żeby „nauczyć dziecko chodzić szybciej”. Jeśli maluch jest gotowy, pchacz może być po prostu kolejnym przedmiotem do eksploracji. Jeśli nie jest, nie potrzebujemy przyspieszać procesu.

Co kupiłabym zamiast kolejnego „wspieracza rozwoju”?

Mata. Bezpieczna przestrzeń na podłodze. Kilka prostych zabawek. Czas z rodzicem. Możliwość patrzenia w obie strony, sięgania, obracania się i eksperymentowania z własnym ciałem.

Masz już maluszka w domu i brakuje Ci pomysłów, co robić z nim na macie? Zebrałam 100 prostych zabaw na pierwszy rok, z tego, co masz w domu, bez grających i świecących zabawek.

To jest mało widowiskowe. Nie ma migających świateł i napisu „rozwija 12 kompetencji”. Za to bardzo często dokładnie tego potrzebuje układ ruchowy zdrowego niemowlęcia.

A więc, co chcę, żebyś z tego zapamiętała?

  • Patrz na czas, pozycję i możliwość swobodnego ruchu, nie na marketingową nazwę gadżetu.
  • Klasyczny chodzik na kółkach nie jest potrzebny do nauki chodzenia i ma dobrze opisane ryzyko urazów.
  • Rozwoju nie trzeba przyspieszać sprzętem. Zdrowe niemowlę potrzebuje przede wszystkim bezpiecznej przestrzeni do własnego ruchu.

Jeśli zapamiętasz jedną rzecz: dobry gadżet nie zastąpi dziecku doświadczenia własnego ciała na stabilnym podłożu.

Zanim kupisz wyprawkę

Jeśli po tym artykule zaczynasz patrzeć na gadżet pytaniem „a co moje dziecko właściwie robi w tej pozycji?”, to jesteśmy dokładnie tam, gdzie chciałam. Na bezpłatnym szkoleniu o wyprawce omawiam gadżety, które rodzice kupują najczęściej: leżaczki, bujaczki, chodziki i akcesoria do kąpieli. Pokazuję też, czym je zastąpić, żeby wspierać rozwój dziecka bez niepotrzebnych zakupów.

Bezpłatne szkolenie online · wybierasz dogodny termin

Źródła i badania

American Academy of Pediatrics, Committee on Injury and Poison Prevention. Injuries Associated With Infant Walkers. Pediatrics. 2001;108(3):790-792.

Badihian S., Adihian N., Yaghini O. The Effect of Baby Walker on Child Development: A Systematic Review. Iranian Journal of Child Neurology. 2017;11(4):1-6. PMID: 29201117.

Hewitt L. i wsp. Tummy Time and Infant Health Outcomes: A Systematic Review. Pediatrics. 2020;145(6):e20192168. DOI: 10.1542/peds.2019-2168.

Rita Calderaro-Poczmańska, fizjoterapeutka dziecięca, autorka artykułu

O autorce: Rita Calderaro-Poczmańska

mgr fizjoterapii, fizjoterapeutka dziecięca | nr PWZFz: 41322

Jestem mgr fizjoterapii i fizjoterapeutką dziecięcą z 18-letnim doświadczeniem - od ponad dekady prowadzę własny gabinet, w którym przyjęłam już ok. 25 000 małych pacjentów.

Jestem dyplomowaną terapeutką integracji sensorycznej (SI) z prawem diagnozowania oraz ratownikiem medycznym III stopnia. Moje kwalifikacje możesz zweryfikować w rejestrze Krajowej Izby Fizjoterapeutów — numer PWZFz: 41322.

Moją pracę oceniono na 5/5 w 410 opiniach na ZnanyLekarz.pl, gdzie regularnie otrzymuję certyfikat „Najlepsza jakość" (m.in. w latach 2017-2023). Dzieliłam się wiedzą m.in. dla MJakMama, TVN Zdrowie, Onet.pl oraz w programach „Pytanie na Śniadanie" (TVP2) i „Dzień dobry TVN".

Jestem także mamą dwóch córek i założycielką KursNaDziecko.pl - stworzyłam tę platformę, bo sama wiem, jak wiele pytań zostaje bez odpowiedzi, gdy uczysz się rodzicielstwa.