Szokujące prawdy o adaptacji przedszkolnej – Rodziców się pomija!

Adaptacja przedszkolna jest ważnym i delikatnym momentem w życiu każdego dziecka. Moim zdaniem może rzutować na najbliższe lata edukacji przedszkolnej, szkolnej oraz realnie wpłynąć na następne lata funkcjonowania rodziny. Scenariusze są dwa. Dziecko będzie chętnie i z uśmiechem na twarzy szło do przedszkola albo codziennie rano rodzice będą przeżywali katusze, bo trzeba iść do placówki.

Mam na imię Rita. Jestem rehabilitantką dziecięca, mamą dwójki dzieci, twórczynią platformy kursunadziecko.pl oraz edukatorką rodziców. W niniejszym artykule, stworzonym przy okazji premiery mojego nowego kursu na temat adaptacji przedszkolnej, chciałabym pokazać Wam, a w zasadzie zderzyć Was z jednym problemem, który jak się okazuje nagminnie występuje w Polsce przy okazji adaptacji do żłóbków i przedszkoli. Chodzi o możliwość obecności rodzica w placówce podczas adaptacji.

Realny problem związany z adaptacją żłobkową i przedszkolną

Opracowując nowy kurs związany z adaptacją żłobkową i przedszkolną, rozmawiałam z wieloma mamami, konsultowałam niektóre sprawy z grupą moich Kursantek (jest ich ponad 7000!), więc jak zawsze było to doskonałe źródło realnych problemów. W ich postach i wiadomościach przewijało się wciąż, że w niektórych placówkach rodzic nie ma możliwości być obecnym podczas adaptacji przedszkolnej. Pomyślałam sobie: ale jak to?! Przecież to nie jest możliwe. Adaptacja to okres przejściowy – etap, gdy mały CZŁOWIEK jest już w żłóbku, ale jeszcze trochę z mamą, a coraz częściej z tatą. Zrobiłam małe badanie z użyciem Googla – wyniki były zatrważające…

Co naprawdę myślą eksperci o braku rodziców w przedszkolu?

Jestem mamą, rehabilitantką dziecięcą. Myślę, że sporo wiem o pierwszych latach życia dziecka. Ale ktoś mógłby uznać, że nie jestem wystarczającą specjalistką ds. adaptacji w żłóbku. Dlatego postanowiłam skonsultować problem z wieloma ekspertami z różnych dziedzin. Niech ten materiał będzie jak najbardziej przejrzysty, dokładny i wiarygodny. Może to zmieni sytuację, z którą niestety mamy do czynienia w Polsce.

Czy dyrektorzy ignorują prawa dzieci? Kilka słów od Rzecznika Praw Dziecka

Moje pierwsze kroki skierowałam do Rzecznika Praw Dziecka, którym od niedawna jest Pani Monika Horna-Cieślak. Wiele się słyszy, że jest to prawdziwa obrończyni praw dzieci, więc zakładałam, że pójdzie łatwo. Aby jeszcze bardziej ułatwić sobie zadanie poprosiłam o pomoc mojego męża, który jest prawnikiem. Od Pani rzecznik prasowej Pauliny Nowosielskiej otrzymaliśmy maila z oświadczeniem, które niemal w całości zacytuję poniżej.

Generalnie i co do zasady Rzeczniczka Praw Dziecka potwierdza obawy dotyczące braku obecności rodziców podczas adaptacji przedszkolnej. W piśmie z biura RzPDz czytamy:

Proces adaptacji dziecka do zmian, jakie niesie decyzja o przyjęciu do przedszkola, jest nie tylko jednym z działań nauczycieli z zakresu metodyki wychowania przedszkolnego, ale również podstawą do realizacji prawa dziecka, np. w zakresie bezpiecznych warunków pobytu w przedszkolu, do podmiotowego traktowania dziecka oraz akceptacji jego indywidualnych potrzeb i możliwości. Z procesem adaptacji ściśle związana jest kwestia udziału rodzica i pomoc dziecku we wkraczaniu w środowisko przedszkolne. Dlatego niezbędna jest tu ścisła współpraca na linii: nauczyciel-rodzic. Wydaje się, iż tylko takie spojrzenie na to zagadnienie gwarantuje dziecku powodzenie adaptacyjne do nowej roli – roli przedszkolaka.

I to są fakty dość oczywiste, ale doceniam, że Pani Rzecznik Monika Horna-Cieślak jest tego zdania.

Z ww. oświadczenia wynika jednak, że mamy ogromną lukę w przepisach!!

Przepisy nie nakładają na dyrektorów przedszkoli, oddziałów przedszkolnych i innych form wychowania przedszkolnego obowiązku organizowania zajęć adaptacyjnych dla przedszkolaków. Jeżeli placówka organizuje takie zajęcia, jest to kwestia jej wewnętrznych ustaleń. Niemniej jednak organizowanie takich zajęć wychodzi naprzeciw oczekiwaniom rodziców i ułatwia przejście dziecka ze środowiska domowego do przedszkolnego.

Naprawdę?! W XXI wieku jeszcze prawodawca nie wie, że adaptacja z rodzicem nie jest przywilejem, a prawem? Tu mój poziom zbulwersowania sięgnął zenitu, ale postanowiłam skontaktować się
z innymi ekspertami. Najpierw porozmawiałam z prawnikiem – adwokatem Piotrem Pawłem Śliwińskim z kancelarii ATLANTIC LAWYERS

Prawnik: Brak rodzica w przedszkolu może być torturą psychiczną

Mecenas Piotr Paweł Śliwińskim jednoznacznie wskazał, że żaden akt prawny w Polsce nie nakłada obowiązku organizowania zajęć adaptacyjnych wprost, jednak przy odrobinie dobrej woli można go wyinterpretować z obowiązujących przepisów.

Adwokat Piotr Paweł Śliwiński podkreśla, że brak odpowiednich przepisów jest poważnym problemem: Rzeczywiście, nie istnieją przepisy, które wymagałyby od przedszkoli dopuszczenia rodziców podczas adaptacji. Jest to luka w prawodawstwie, która powinna zostać wypełniona poprzez nowe regulacje – tłumaczy. Dodaje również, że: legislacja powinna iść w kierunku ochrony psychicznego dobrostanu dzieci, uwzględniając konieczność ich wsparcia przez rodziców w kluczowych momentach rozwojowych.

Mecenas Śliwiński powiedział także, że nagłe wyrwanie dziecka z jego dotychczasowego środowiska i czasowe odseparowanie go od znanych mu opiekunów, jest dla niego niewątpliwie źródłem silnego stresu. Może być ono uznane za działanie sprzeczne z prawami dziecka lub wręcz jako rodzaj tortur psychicznych. A Konstytucja RP gwarantuje prawa dziecka oraz zakazuje tortur i nieludzkiego traktowania. Co więcej, brak zajęć adaptacyjnych stoi w sprzeczności z celami wychowania przedszkolnego, określonymi Rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 lutego 2017 r. w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego. Mowa jest tam o tworzeniu warunków umożliwiających im swobodny rozwój, zabawę i odpoczynek w poczuciu bezpieczeństwa.

Okazuje się, że luka w prawie jest, ale jeśli komuś faktycznie zależy na dobru dzieci i ich psychice to i podstawę prawną dla obecności rodzica w placówce znajdzie. Ale czy to wszystko jest aż tak istotne? Może tylko ja wariuję i rodzic nie jest aż tak ważny. Zapytałam więc ekspertki od psychologii i pedagogiki.

Co na temat obecności rodzica podczas adaptacji uważa pedagog?

Marta Steć-Jagiełło – pedagog, specjalizująca się we wczesnym rozwoju dzieci – podkreśla, że obecność rodzica w procesie adaptacji jest bardzo ważna: Nie wyobrażam sobie skutecznej adaptacji bez możliwości udziału rodzica. Dziecko potrzebuje wsparcia i poczucia bezpieczeństwa, które tylko rodzic może mu zapewnić w tak trudnym momencie. Dalej wyjaśniła mi, że: Dzieci, które mają możliwość spędzenia pierwszych dni w nowym miejscu z rodzicami, znacznie szybciej adaptują się do nowych warunków i są mniej narażone na stres. Cały proces jest nie tylko przyjemniejszy, ale także skuteczniejszy.

Niewidzialne zagrożenie dla zdrowia psychicznego dzieci

Zapytałam także psychologa, Joannę Madej, z którą od jakiegoś czasu współpracuję przy projekcie kursnadziecko.pl, jak ona ocenia kwestię uczestnictwa rodzica w procesie adaptacji. Co mi powiedziała?

Obecność rodzica w procesie adaptacji jest przydatna, a często niezbędna dzieciom, których temperament można opisać jako „wolnorozgrzewający się”. To te dzieci, które potrzebują czasu, aby wejść w nieznane dla nich środowisko, które lubią w pierwszej kolejności poprzyglądać się nowym okolicznościom z bezpiecznego punktu, zanim wejdą w sam środek wydarzeń – w innym wypadku zareagują lękiem lub paniką.

Adaptacja do przedszkola z rodzicem pozwala na to, by dziecko poznało placówkę w obecności figury bezpieczeństwa, która jest gwarantem poczucia bezpieczeństwa i sprawia, że dziecko nie rozpoczyna tego procesu w lęku, poczuciu zagubienia, a czasem i rozpaczy. Jednak ta forma adaptacji ma sens wtedy, gdy rodzic jest gotowy na oddanie przysłowiowej pałeczki nauczycielowi. Jednak generalnie uważam, że każde dziecko i każdy rodzic powinien mieć prawo, nie obowiązek do wspólnej adaptacji.

Niemcy i Szwecja rozumieją. Polska ignoruje – szokujące różnice w adaptacji przedszkolnej!

Wiele moich Kursantek mieszka na stałe w innych częściach Europy. To One mocno zwróciły moją uwagę na to, że u nich adaptacja wygląda zupełnie inaczej – czyli jednak się da.

W Niemczech i Szwecji proces adaptacji przedszkolnej z udziałem rodzica jest dłuższy i obowiązkowy. Te kraje rozumieją, jak ważne jest stopniowe wprowadzenie dziecka do nowego środowiska, z pomocą i obecnością rodzica. O przykładzie Niemiec opowiada również mecenas Piotr Paweł Śliwiński, który bardzo dobrze zna specyfikę i prawo tego kraju: Adaptacja przedszkolna jest absolutnym standardem w państwach rozwiniętych. Przykładowo w Niemczech, upowszechniła się ona już w latach 80. minionego stulecia. Wypracowano tam kilka modeli jej organizacji, które różnią się pomiędzy sobą detalami, takimi jak czas trwania samego procesu, jednak wszystkie ukierunkowane są na ograniczenie do minimum traumy dzieci, zaś każda placówka opiekuńczo-wychowawcza ma obowiązek stosowania któregoś z nich.

Jak się okazuje tematem adaptacji można się naprawdę zająć bardzo porządnie. A jak to u nas wygląda? Tak samo jak cały system ochrony zdrowia psychicznego dzieci.

Zdrowie psychiczne dzieci w Polsce. Zatrważające dane.

W Polsce zdrowie psychiczne, a szczególnie zdrowie psychiczne dzieci, jest zaniedbywane. Z badań wynika, że aż 20% dzieci i młodzieży w Polsce cierpi na różne problemy emocjonalne i psychiczne. Niestety, system wsparcia psychologicznego jest niedofinansowany i niewystarczający, co tylko pogarsza sytuację. Brak odpowiednich przepisów dotyczących adaptacji przedszkolnej dodatkowo utrudnia dzieciom zdrowy start w edukację.

W tym miejscu chciałabym zwrócić Waszą uwagę na dwa raporty dotyczące zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży w Polsce. Ich wyniki są zatrważające. Raport „Dzieci się liczą 2022” Fundacji Dajmy Dzieciom Siłę podaje trzy główne informacje:

  • W samym 2020 roku liczba dzieci i nastolatków do 18 roku życia leczonych ambulatoryjnie ze względu na zaburzenia psychiczne wyniosła 170 tysięcy.
  • Z powodu zaburzeń psychicznych lub zaburzeń zachowania hospitalizowanych było 6511 dzieci. Wśród nich najczęściej występującymi trudnościami były zaburzenia lękowe i zaburzenia odżywiania.
  • Liczba prób samobójczych. Według Raportu w 2021 liczba ta była najwyższa od lat: 1495 prób, z których 127 wiązało się ze śmiercią dziecka. 85 prób podjęły dzieci w wieku do 12 lat. W 2022 liczba ta wzrosła aż do 2031 prób.

Drugi bardzo ciekawy raport to Raport „MŁODE GŁOWY. Otwarcie o zdrowiu psychicznym” Fundacji Unaweza założonej przez Martynę Wojciechowską – osobę, którą bardzo szanuję i podziwiam.Z badania dotyczącego m.in. stanu psychicznego dzieci i młodzieży w wieku 10-19 lat. To pierwsze tego typu badanie na taką skalę. Udział w nim wzięło ponad 180 tys. uczniów z całej Polski. Wnioski są następujące:

  • 28% przebadanych dzieci NIE MA CHĘCI DO ŻYCIA.
  • Co trzeci czuje się samotny.
  • Co dziesiąty uczeń w Polsce deklaruje, że podjął próbę samobójczą, blisko 40% o tym myśli.
  • Co drugi uczeń w Polsce wieku 10-19 lat ma skrajnie niską samoocenę i fatalne zdanie o sobie.
  • Ponad 80% młodych ludzi w kłopotliwej sytuacji nie potrafi znaleźć rozwiązania i nie radzi sobie ze stresem dnia codziennego.
  • Co trzeci ma podejrzenie depresji.

Warto podkreślić, że krzywdzenie w dzieciństwie (m.in. brak wsparcia emocjonalnego, obrażanie, poniżanie, poczucie bycia niechcianym lub niekochanym) oraz inne negatywne zdarzenia znacząco wpływają na zwiększenie ryzyka zaburzeń zdrowia psychicznego w przyszłości. A polski system prawny oraz polskie placówki przedszkolne zamiast mocno zaangażować się w proces adaptacji już od pierwszego dnia przebywania dziecka w żłobku czy przedszkolu radośnie stwierdza, że: Przepisy nie nakładają na dyrektorów przedszkoli, obowiązku organizowania zajęć adaptacyjnych dla przedszkolaków.

Co myślę o adaptacji bez obecności rodzica?

Brak obecności rodzica podczas adaptacji przedszkolnej może mieć negatywne skutki dla zdrowia psychicznego dziecka. Opinie ekspertów – Rzeczniczki Praw Dziecka, adwokata, pedagoga i psychologa dziecięcego – jednoznacznie wskazują na potrzebę zmiany podejścia w polskich przedszkolach. Na zmianę obowiązującego prawa! Przykłady z Niemiec i Szwecji pokazują, że dłuższy proces adaptacji z udziałem rodzica jest korzystny dla dzieci i pomaga im lepiej przystosować się do nowego środowiska.

Jako rodzice i opiekunowie powinniśmy domagać się zmian w przepisach, które umożliwią dzieciom zdrową i spokojną adaptację przedszkolną. Tylko w ten sposób możemy zapewnić naszym pociechom najlepszy start w edukację oraz w dalsze życie.

O autorce

Nazywam się Rita Calderaro-Poczmańska. Jestem rehabilitantką dziecięcą, mamą dwójki dzieci i twórczynią platformy kursunadziecko.pl. Artykuł powstał przy okazji premiery mojego nowego kursu na temat adaptacji żłobkowej i przedszkolnej, w którym dzielę się wiedzą i doświadczeniem, aby pomóc rodzicom i dzieciom przejść przez ten ważny etap w życiu.